Wysepka
Z miejscowości obok, Perast, można popłynąć łódeczka na jedna z dwóch wysepek na naszym jeziorze (a w zasadzie to nie jest jezioro, tylko bardzo głęboka zatoka morska). Na pierwszej, św. Jerzego, jest (był?) klasztor benedyktyński. Na drugiej jest kościółek Naszej Pani na Skalę. Cała wyspa jest usypana przez ludzi, w kościółku jest słynący cudami obraz Matko Boskiej. Wszędzie wiszą obrazki wotywne, jest ich jeszcze więcej w przylegającym do kościółka muzeum. Ale to w ogóle zbiorowisko różnych rzeczy a w ścianie, za kawałkiem pleksi siedzi gołąb 😀

















Przeszliśmy z łódeczki na plaże z widokiem na obie wysepki i było tam tak ładnie, że nawet ja poszłam pływać.


A dalej to już tradycyjnie: sjesta i spacer do miasta. Sjesta jest tu konieczna, bo zrobiło się naprawdę ciepło, chociaż jeszcze przecież jest maj. Nawet ciężko sobie wyobrazić jak musi tu być w lato.
Tym razem poszliśmy najpierw wzdłuż murów miasta do wąwozu. Bardzo ładne miejsce z kwitnącymi granatami i całą masą fig (jeszcze niedojrzałych). W miasteczku przeszliśmy drugą częścią murów, zupełnie inny klimat. No i koty, wszędzie i na każdym rogu, murku i krześle.






