Tokyo
Zaczęliśmy dzień od zwiedzania świątyni Senso-ji, jednej z głównych atrakcji turystycznych Tokyo i to było widać. Do świątyni prowadzi ulica, na której jest targ i są tam tłumy ludzi. Ciężko chodzić, zrobić jakieś sensowne zdjęcie, a to wszystko jeszcze w ponad 30 stopniach w cieniu.







Dosyć szybko stamtąd uciekliśmy do sklepu Uniqlo 😀. U nas też są te sklepy, ale te w Japonii, a może szczególnie ten jeden ma specjalną sekcje z t-shirtami z motywami japońskimi. Przepadliśmy tam, bo tyle fajnych rzeczy było, że trudno było się zdecydować.

W drodze do domu kupiliśmy tradycyjny zestaw obiadowy u pani przy metrze i wróciliśmy do domu odpocząć przed wieczorem. Bo na wieczór, zupełnym przypadkiem udało mi się kupić biletu do teatru Kabuki i to jeszcze w super cenie. Ten tradycyjny teatr japoński ma sztuki w trzech aktach. Zaczyna się gdzieś wczesnym popołudniem, kończy wieczorem. Ale bilety można kupić też na każdą z części osobno.
Teatr jest w samym centrum Tokyo, w bardzo eleganckiej dzielnicy Ginza i było to widać po ludziach. Sporo Japończyków ubranych w kimona. Bardzo elegancko wyglądał pan, który jechał z nami windą: był w kimonie, miał kapelusz i laskę.

To, co się działo na scenie ciężko opisać: jakieś tańce, stepowania, układy ze wstążkami, w tle ciągle muzyka albo bębny. Bylam przygotowana na 1,5 godziny, ale skończyło się po ponad pół godziny. Bardzo fajne przeżycie.



Pospacerowaliśmy jeszcze ulicą Ginza z wieżowcami i luksusowymi sklepami.






Wróciliśmy na dzielnie: tu ludzie palą sztuczne ognie na ulicy:
