Sarajewo, ciąg dalszy
Dzisiaj coś z zupełnie innej beczki. Miało być tak jak wczoraj, czyli łażenie po muzeach/ zabytkach.
Rano podjechaliśmy na obrzeża miasta, gdzie stoi dom, pod którym jest wykopany tunel, którym ludzie uciekali z miasta. Ale okazało się, że dzisiaj drugi dzień świąt muzułmańskich i muzeum zamknięte ( oczywiście bez informacji w necie albo nawet na samym muzeum, musiałam się sąsiada spytać).

No to wracamy do miasta i chciałam na obiad pieczonego kurczaka kupić. Wszystko zamknięte! Ucieszyłam sie, że na bazarze coś sprzedają, ale tylko dwa stoiska z kwiatami otwarte były…. No to zjedliśmy to co mieliśmy i zaczęliśmy się zastanawiać co dalej z dniem zrobić, skoro miasto kompletnie nieczynne.
Wybraliśmy kolejkę, która wjeżdża na wzgórze nad nami. Można by było wejść, ale upał + dzieci + góra to złe połączenie. U góry całkiem przyjemna kawiarenka z widokami na Sarajewo i pobliskie góry. Ogólnie klimat taki, jakbyśmy byli niewiadomo jak daleko za miastem, bardzo dziko.




Ale góra sama w sobie to taka średnia atrakcja. Przyjechaliśmy tam, są tam resztki infrastruktury z zimowych igrzysk olimpijskich. Największa atrakcja to tor bobslejowy, którym można sobie od początku do końca zejść. Zdobią go mniej lub bardziej ładne graffiti, a od czasu do czasu można znaleść tabliczki informacyjne związane z igrzyskami. Bardzo przyjemnie się po tym chodzi, do tego, poprzez zakrzywione ściany powstają dziwne efekty akustyczne.









Na końcu toru można już schodzić w stronę miasta, albo trochę odbić do porzuconego obserwatorium astronomicznego. Trochę się tam pokręciliśmy, ciekawe miejsce.








W końcu zaczęliśmy schodzić z góry i jest to niesamowite, że 30 minut od miasta piechotą są tak dzikie tereny, skałki i lasy. Ale jest też bardzo stromo i nie obyło się bez upadków. Pierwsze domy, już w mieście bardziej kojarzą się z jaką głęboką wsią, niż stolica europejskiego kraju. Ale ma to swój urok.




Miałabym ochotę jeszcze wieczorem na chwilę wyjść do centrum, może będzie można oglądać muzułmańskie zwyczaje. Ale na razie źle to wygląda, towarzystwo padło.
Udało się! W kawiarniach i restauracjach tłumy.






