Rauschberg

Wszystko zaczelo się od tego, że odkrylam Msze w górach. Popatrzyłam co to za góra, jakie podejście (prawie 950 metrów!) i zaczelam sie dziwic, jak można wejść tyle metrów w gore, żeby zdążyć na 11. Na tą górę jeździła kiedyś kolejka, ale teraz jest już tylko szlak, nie ma rady, trzeba wszystko na nogach. Wtedy wyszedł pomysł, żebym jechała naszym dużym Fordem z Szyszka już dzień wcześniej, w nim się przespała i wchodziła na górę z samego rana następnego dnia.
Szyszka się zgodziła, ja się nauczyłam jeździć Fordem, można było jechać!
Ach, jeszcze musiałam znaleźć miejsce, gdzie można się na jedną noc zatrzymać i przespać na dziko, bez większych obaw, że ktoś nas odkryje, albo nawet że policja wlepi nam karę (bo ogólnie to jest to zabronione).
Podjechałyśmy pod Ruhpolding, ja zaparkowałam na leśnym parkingu i dróżkami ruszyłyśmy w stronę Maria Eck - klasztoru franciszkańskiego.


To w zasadzie cały kompleks klasztorny z karczma różnymi budynkami rozsianymi po pagorkach. My spieszyłyśmy się na festiwal muzyki górskiej przy jednej szopie. Nie było to duże, ale bardzo klimatyczne, szczególnie, że sporo ludzi było ubranych w tradycyjne stroje ludowe.


Czasem grała muzyka, czasem wszyscy razem śpiewali, a czasem tańczyły dzieci
Wróciłyśmy do karczmy i okazało się, że kuchnia już zamknięta, nic do jedzenia nie można było zamówić, ale za to było piwo :) Z widokiem na Chiemsee!

Słońce zaczęło zachodzić, knajpę zamykali, trzeba było wracać do auta, żeby się nie błąkać po lasach nocą



Na miejscu odpaliłyśmy palnik i zjadłyśmy chińskie zupki obserwując świetliki


Takie miałyśmy szczęście, że przy naszym parkingu była i toaleta, i kranik z wodą. Można się było oporządzić przed snem.



Obudzilam się wcześnie rano, poszłam do toalety, wymyłam się, wracam, a tam jakis pies przy naszym aucie! I kobieta jakaś…! Było widać, ze spalam w aucie, szłam z ręcznikiem i trochę miałam stresu, że coś nam powie, ale ona tylko życzyła nam miłego dnia i poszła dalej. Ufff!

My się jednak trochę przestraszyłyśmy, że zaraz więcej ludzi zacznie przyjeżdżać i mogą się na nas krzywo patrzeć, więc szybko się i ubrałyśmy i pojechałyśmy na kawę i śniadanie na parking, skąd zaczynał się nasz szlak na Rauschberg.
Gdzies tam wyczytałam, że z tego miejsca idzie się 2,5 h na szczyt, a na wskazowce przy parkingu nagle bylo napisane 3,5 h… To by znaczyło dla nas, że w zasadzie już prawie jesteśmy spóźnione i musimy iść szybkim tempem, bez przerw, żeby zdążyć na Mszę. No i ruszyłyśmy z kopyta :D

Ciągle zastanawiałyśmy się o której godzinie musiał wyjść ksiądz, żeby zdążyć wejść na taki kawał góry aż w końcu usłyszałyśmy ciągnik, później jakieś auto i okazało się, że prawie wszyscy miejscowi na górę wjechali!

A my zasuwałyśmy po tej stromej, szutrowej drodze. Na szczęście większość czasu w cieniu, bo słońce już nawet rano mocno paliło. Za to im wyżej, tym piękniejsze widoki się otwierały aż na Berchtesgaden i dalej, do Austrii.


Przed ostatnim podejściem jeszcze natrafiłyśmy na krowy. A całe miejscowe towarzystwo, które przyjechało dużo wcześniej traktorami siedziało przy Almie, chyba z porannym piwem :D




No i udało sie! Zdążyłyśmy, a nawet byłyśmy trochę wcześniej. Usiadłyśmy gdzieś pod drzewkiem w cieniu, a ludzie z jakiegoś lokalnego stowarzyszenia przygotowywali wszystko do Mszy. Bo okazało się, że to właśnie dla nich ta Msza przede wszystkim była. Poza nami było tylko kilku turystów, cała reszta to miejscowi.

Po Mszy były zdjęcia i zaproszenie dla wszystkich do Almu.

Starzy na nogach, młodzi na traktorach


Dostałyśmy piwo, przyszedł do nas kot, za płotem krowy się pasły - idealnie.


No ale trzeba było zejść i dopiero wtedy było widać jak strasznie stroma to jest góra. My na nogach, wsioki traktorem

Słońce nas wykończyło, na autostradzie duży ruch, więc zatrzymałyśmy się jeszcze na chwilę nad Chiemsee. Woda bardzo ciepła, ale nie dało rady pływać, bo strasznie dużo wodorostów w tym miejscu rosło. Wystarczyło akurat na małe ochłodzenie

I to tyle z naszych przygód. Wróciłyśmy cale i zdrowe (chociaż może trochę przysmażone) do Monachium w strojach kąpielowych :D
