Muzeum historii medycyny

Muzeum historii medycyny

Dzisiaj święto pracy, więc zaczęliśmy dzień od pracy. Maciek nawet do szkoły poszedł programować robota. Później porządki w szafach, obiad i jak już nikt się nie spodziewał udało się mi przekonać Krzyśka na wycieczkę do Ingolstadt, do muzeum medycyny. Już kilka lat tam chciałam iść, ale jakoś najpierw nigdy nie po drodze (chociaż w Ingolstadt jestem bardzo często), później długo remontowali to muzeum i jakoś nie wychodziło. Dzisiaj nastał w końcu dzień spełnienia marzeń 😀

Muzeum jest na Starówce w pięknym, historycznym budynku z nowoczesną przybudówka z widokim na ogród i katedrę.

Sama wystawa bardzo dobrze opisana, do tego dostaje się w cenie biletu audioguide i co ciekawsze eksponaty dodatkowo poznawać. Ale jest też trochę strasznie, trochę dzielnie, na pewno nie nudno. Są przeróżne narzędzia np. do puszczania krwi, obcinania kończyn, czy wyciągania dzieci zakleszczonych w czasie porodu;są wystawione różne części ludzkiego ciała; są pokazane religijne aspekty choroby m.in. obrazki świętych (z papieru), które sie jadło!

Jest nawet „anatomiczny Chrystus“. Już myślałam, że to dziwaczna sztuka współczesna, ale nie, to krzyż pochodzący z około 1700 roku, z Włoch. Nie wiadomo dlaczego taki jest, być może żeby podkreślić ludzką część natury Pana Jezusa.

Na koniec salka poświęcona częściowo Frankensteinowi, bo według powieści studiował on właśnie w Ingolstadt.

Na tyłach muzeum jest ogród z roślinami leczniczymi i kawiarnią, bardzo przyjemne miejsce.

Jak już byliśmy tak blisko, to przeszliśmy pod katedrę. Typowy gotyk, z wieloma ołtarzami bocznymi i rzeźbionym ołtarzem zdobionym nawet z tyłu.

Przy samym wyjściu pomieszczenie w wieży z wystawą skarbca. Bogate i bardzo historyczne eksponaty, mnie zachwyciło światło i napisy na ścianach pozostawione przez barokowych wandali.

Widoczność dzisiaj wspaniała, z samej autostrady takie widoki na Alpy, jak to tylko się czasem widuje na reklamach regionu.