Mamy Tegernsee we Freising

Mamy Tegernsee we Freising

W końcu zrobiło się ciepło, tak naprawdę, prawie azjatycko ciepło. Stąd przyszedł pomysł, żeby wybrać się na Mszę w górach, zamiast siedzieć w mieście.

Zaczęłam szukać i wybierać i okazało się, że sekcja DAV z Freising ma Mszę w swoim schronisku u okazji jego 80- lecia. Właśnie jakoś rok temu, po tylu latach należenia do DAV przepisaliśmy się w końcu do Freising i pomyślałam, że to niezły sposób, żeby poznać ludzi.

Wejscie trochę było oszukane, bo podjechaliśmy na dosyć wysoki parking, ale z Mają i przy takich temperaturach była to najlepsza opcja. Na mieści wszystko było jak trzeba: dużo ludzi, nowo wybrana pani burmistrz, ksiądz i bawarski zespół. Ale ci ludzie śpiewali! No niespotykane. Do tego ksiądz bardzo ładne kazanie powiedział, a na sam koniec zaśpiewaliśmy nawet hymn Bawarii.

0:00
/1:05

Później był poczęstunek i wszystko było bardzo dobre, pięknie podane, z serwerami na stołach, bukiecikami kwiatów polnych i dekoracja. Aż mnie to wzruszyło, że tak pięknie ludzie potrafią się zorganizować i zadbać o detale.

Zaczęłam rozmawiać w czasie obiadu z jednym facetem i dowiedziałam się, że o ile ciężko jest dostać w chatce miejsce w weekend, za to nie ma problemu, żeby spać na zewnątrz w namiocie. No jak dla mnie, dzikiego człowieka, to nawet lepsza opcja! Akurat chcieliśmy przez lato robić jakieś krótkie wypady pod namioty.

Po obiedzie był bufet z ciastami i z ciekawości wyszłam na drugą stronę chaty, a tam widok! I to jaki! Najlepszy widok jest spod prysznica. Z jednak strony wygląda to tak:

Z drugiej tak:

Zeszliśmy na dół i podjechaliśmy na szybka kąpiel nad jezioro. Ludzi dużo, ale woda nawet ok, weszłam dwa razy 💪 Gdzieś tam nad górami zaczęło grzmieć, więc dosyć szybko zwinęliśmy się do domu. Do Freising, gdzie mamy wszystko, nawet Tegernsee, jakby powiedział Marcel 😀