Jezioro Gosau
Bardzo prosta, ale długa wycieczka w dolinie obok, która kończy się też lodowcem Dachstein. Parkuje się przey największym jeziorze, idzie wzdłuż niego do drugiego, a dolinę kończy trzecie jezioro. Zaskoczył na trochę śnieg i lód na drodze, już prawie na samym początku wycieczki. Na szczęście nie idzie się tam jakoś strasznie pod górę, więc w zasadzie nie przeszkadzało, a Maja nawet jakby bardziej zmotywowana była. No ale góry, co tam za góry są! Krajobrazy bardzo szwajcarskie, góry ogromne, a jezioro szmaragdowe jak zaświeci słońce.



Doszliśmy przed drugie jezioro, a tam zamknięta droga, bo jakieś dokarmianie zwierząt się odbywa. Patrzę na mapę, szlaku po drugiej stronie jeziora nie ma, ale widzę wydeptana ścieżkę w śniegu, może przynajmniej nad jezioro dojdziemy. No i tak idziemy i idziemy przez ten śnieg, patrzę się na mapę gdzie to jezioro i okazuje się, że idziemy jesteśmy już na środku 😅 Chyba ogólnie to płytkie jeziorko jest, dużo śniegu napadało i jezioro zniknęło.


Podejście zaczyna się dopiero przed trzecim jeziorem, ale też nie jest jakieś wyczerpujące, tylko kilometrów jest sporo. Na końcu widok. Pięknie i groźne.




Latem jest to pewnie austriackie Morskie Oko (Marcel akurat miał pasującą koszulkę), teraz tylko kilka osób.




Po powrocie pełen program: trampolina, basen, sauna… To już nasza ostatnia noc tutaj.