Jarmark w klasztorze Beuerberg

Jarmark w klasztorze Beuerberg

Ale miałam fantastyczną niedzielę! Zapowiadało się nie najlepiej, bo po wczorajszym słońcu dzisiaj obudził nas śnieg! Mimo wszystko szkoda było siedzieć w domu i zabrałam się z Jeżami na jarmark świąteczny. Im dalej na południe, tym bardziej zimowo się robiło. Na szczęście wszystko odbywało się w środku, w krużgankach dawnego klasztoru. Można było kupować jakieś ozdoby świąteczne i inne rękodzieło, ale i tak największą atrakcją jest sam, pięknie odrestaurowany budynek. Czuć tam klimat starych czasów.

Pochodziliśmy trochę i załapaliśmy się nawet na pieczenie baranka wielkanocnego. Ulepiliśmy, daliśmy na blachę i za godzinę można było odbierać gotowy wypiek.

Była też maszyna, która wydawała kartoniki z cnotami do ćwiczenia na dany dzień  😀

0:00
/0:10

No ale zwiedzaliśmy dalej i spotkaliśmy znajomego Jarka, który tam teraz pracuje. Chwilę pogadaliśmy, on nam polecił ciasta i uciekł, bo gdzieś się spieszył.

Poszliśmy na to ciasto, odebraliśmy gotowe baranki z piekarni i znowu pojawił się Jacek. Mówi nam, że zabierze nas do pokoi zamkniętych dla odwiedzających. Ale czad! Przeszliśmy przez bibliotekę, większe i mniejsze pokoiki, chyba jakąś kaplicę, większe sale konferencyjne, co za klimat!!! 

Już mieliśmy wychodzić, ale musiałam jeszcze raz skorzystać z maszyny 😀

0:00
/0:18

W kompleksie klasztornym jest też kościół, myślelismy, że zamknięty, ale spróbowaliśmy i jednak nie, można było wejść i odkrywać dalej. Nawet pieczątkę z Drogi sw Jakuba tam znalazłam. Ale dojadę tam też kiedyś na nogach.

Wróciliśmy drogą nad jeziorem Starnberg do domu. Super wycieczka, trochę jak podróż w czasie.