Dalmacja

Dalmacja

Dzisiaj jeden z piękniejszych widoków przy porannej kawie w tym roku (chociaż nic nie przebije kawy, do której zaparzenia musiałam rąbać drzewo na mrozie w Karwendel 😅). 

Po śniadaniu z zupełnych resztek poszliśmy na plaże. Trochę wietrznie było, więc zapału wystarczyło na krótka kąpiel.

Później zakupy, obiad i zamarzył mi siędlugi spacer wzdłuż linii morza. Ale zapał miałam tylko ja i Marcel, wiec poszliśmy w stronę miasteczka tylko we sädwojke. Droga była urokliwa, przy samym morzu. Raz w lesie, później jakby klifami, z coraz to nowymi widokami. Plaże są tu piękne, wyglądają jak w Tajlandii, tylko później okazuje się, że to nie piasek, tylko dosyć nieprzyjemne kamyczki. Zrobiliśmy chyba z 12 kilometrów, trochę czasem kropiło, ale było ciepło, dobrze się nam szło. Do tego taka zmienna pogoda jest super do zdjęć, więc troszkę się wyżyłam twórczo.

No ale wracamy do domu, a nasz gospodarz znowu nas zagaduje na tarasie. Marcel dostał loda, później przyszedł Krzysiek z Maćkiem i tak jakoś zaczęliśmy gadać o świecie i Bogu. Maciek nawet zapytał się o radę życiową i facet zaczął opowiadać o kobietach, która się nadaje na żonę, a która nie. Takie tam rozważania emerytowanego chemika. Piękne widoki, ale wracamy do domu.