Breitenstein, czyli dzieci we mgle

Breitenstein, czyli dzieci we mgle

Tak wyszło, że mogłyśmy jechać tylko w dzisiaj i tylko w ten rejon, chociaż prognozy pogody były takie średnie. Ale wszędzie nie były najlepsze. Pojechałyśmy do Birkenstein i wchodziliśmy na Breitenstein. Na początku wyglądało tak, jakby trzeba się było tylko wystarczająco wysoko wspiąć, wtedy będzie widać słońce. Rzeczywiście, przed ostatnim odcinkiem na szczyt nawet zobaczyłyśmy kawałek nieba, ale sam szczyt to była strefa śmierci 😄😉 Mgła, wiatr i zimno, trzeba było szybko schodzić w dół. Wybrałyśmy inną drogę powrotną i bliżej miasteczka zaczęło się znowu przejaśniać, można było zrobić odpoczynek pod bacówka. Na koniec obowiązkowa wizyta w przepięknym kościółku pielgrzymkowym. Czy widziałyśmy góry? Prawie w ogóle. Czy było warto? Tak! 😀